Snowden: historia skończona

www.shutterstock.com
Rewelacje Edwarda Snowden'a o PRISM globalnie niczego nie zmienią.

Świat inwigilował się od zarania swoich dziejów i będzie to robił na sekundę przed tym jak wyparuje. Naiwnością było sądzić, że służby specjalne mocarstw takich jak Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja czy Wielka Brytania nie podejmują działań wobec swoich sprzymierzeńców. W tym aspekcie informacje Snowdena nie są nikomu na rękę. Amerykanie zostali złapani na "trzymaniu rączek pod kołdrą". Świat powinien zareagować - tego oczekuje się od rządów poszczególnych krajów i wspólnoty europejskiej. To dla wielu kłopotliwa sytuacja. Jak bardzo pokazuje reakcja Ministra Sikorskiego, który operuje frazesami i lekceważy temat azylu dla Snowden'a. Nie twierdzę, że w interesie Polski jest natychmiastowe udzielenie go, twierdzę, że w interesie Polski nie jest podskakiwanie na wysokość jaką wskaże amerykańska ręka z przynętą. Minister Sikorski zadbał szybko o wysłanie jasnego komunikatu, że integruje się w bólu ze Stanami Zjednoczonymi. Wie, że Polska nie była inwigilowana przez USA, czy wie czym ten fakt zostanie nam osłodzony?



Rządy europejskie oburzają się dla zasady. Tego oczekują obywatele i lokalne opozycje. W międzyczasie wiele z nich wyśle utajnione noty z pytaniami kiedy i jak można będzie skorzystać z tej cudownej technologii - "wszak jesteśmy partnerami i mamy wyższe cele - w załączeniu lista osób do popilotowania...". Niewykluczone też, że miało to już miejsce w odwrotną stronę - "jesteśmy sojusznikami, korzystajcie z tego czym dysponujemy i nie podnoście rabanu, bo nie posłuży nam to wspólnie w monitorowaniu tych, których dla was monitorować możemy/chcemy...".

Sam Snowden nie jest superłakomym kąskiem. Nie można mu odmówić wiedzy na temat kilku rzeczy, które nie były powszechnie wiadome, ale jego przydatność dla innego państwa jest ograniczona. Do konkretnego wykorzystania jego informacji potrzeba pieniędzy. Nie milionów czy miliardów dolarów. Bilionów.

Edward Snowden przestrzelił z oszacowaniem swojej wartości. Liczył, że dla Chin czy Rosji będzie łakomym kąskiem i te miejsca (jedno z nich) zapewnią mu superbyt do końca życia. By tak się stało wraz z nim musiałyby przejść do nowego płatnika setki ludzi. Technologia, o której mówi jest tak skomplikowana, rozległa, futurystyczna i nade wszystko kosztowna, że jego misję można uznać za zakończoną. W kategoriach wielkiej polityki i gry służb specjalnych jest nieudanym zrywem marketingowym.
Trwa ładowanie komentarzy...